Czciciele Świętego Józefa doskonale wiedzą, że siła Jego wstawiennictwa jest niekwestionowana. W tym miejscu pragniemy zaprosić Was do podzielenia się łaskami, które wybłagał Wam św. Józef.

Osoby, które pragną podzielić się swoim świadectwem, mogą wpisać je w zakładce "Wyślij wiadomość" poniżej. Przesłane świadectwa zostaną opublikowane na tej stronie.

Wyślij wiadomość
 


O. Stanisław Plewa OCD

Latem 2014 r. przełożeni polecili mi zorganizowanie peregrynacji kopii obrazu św. Józefa z naszego sanktuarium po Archidiecezji Poznańskiej. Największym problemem w zorganizowaniu nawiedzenia obrazu stał się brak środków materialnych związanych z wynajmem samochodu-kaplicy, jak również zapłaty za zamówione ornaty, stuły i nowe księgi liturgiczne opracowane i wydane specjalnie na czas peregrynacji.

Obecnie obchodzimy Rok Życia Konsekrowanego. W związku z tym, Przełożeni Zakonów postanowili, że Matka Boża w swej Ikonie Jasnogórskiej będzie peregrynowała po wszystkich klasztorach w Polsce. Pewnego styczniowego wieczoru Matka Boża przybyła do naszego klasztoru. Podczas indywidualnej modlitwy przed Jej wizerunkiem zanosiłem gorąca prośbę o pomoc w rozwiązaniu tego problemu. Klęcząc, mówiłem: Matko Boża, przecież to jest peregrynacja Twojego Męża. Jako małżeństwo stanowicie jedno, a więc jest to i Twoja peregrynacja, Maryjo. Matko Najświętsza, św. Józefie! Już nie mam się do kogo zwrócić, pomóżcie mi zdobyć środki materialne konieczne do przeprowadzenia peregrynacji! Wierzę, że jest ona wolą Bożą i dziełem św. Józefa. Dlatego pomóż mi, Matko, aby mogła się odbyć.

Tak mówiłem do Matki Bożej. Po zakończonej modlitwie wróciłem do swojej celi i kończyłem korektę tekstów liturgicznych dotyczących peregrynacji. Na drugi dzień rankiem pojechałem do Wydawnictwa Księży Pallottynów, aby wprowadzić konieczne zmiany w materiałach peregrynacyjnych. Podczas tej pracy odebrałem telefon od pewnej Pani. Okazało się, że uczestniczyła w niedzielnej Mszy św. w Sanktuarium św. Józefa w Poznaniu, w którym obecnie posługuję. Usłyszała kazanie o peregrynacji, które głosiłem i wyraziła gotowość przyjścia z pomocą w zorganizowaniu tego Bożego dzieła. Zaproponowałem spotkanie w rozmównicy klasztornej, które miało się odbyć następnego dnia. Tak też się stało. I zaczęły się dziać cuda…

O umówionej godzinie do furty klasztornej zadzwoniła owa kobieta. Podczas rozmowy zapytała: w czym mogłabym pomóc. Przedstawiłem jej problem z wynajmem samochodu-kaplicy, o którym zaledwie wczoraj mówiłem Matce Bożej i św. Józefowi. Mój Gość ponownie zapytał: w czym mogłabym jeszcze pomóc? Wspomniałem o ornatach, stułach i księgach liturgicznych. Owa szlachetna kobieta wyraziła gotowość pokrycia kosztów szat i ksiąg peregrynacyjnych. Dodała, że w sprawie samochodu-kaplicy porozmawia ze swoim mężem, aby znaleźć najkorzystniejsze dla nas rozwiązanie.

Tego samego dnia, wieczorem, zadzwonił do mnie mąż Pani z którą rozmawiałem. Poinformował mnie, że najlepszym rozwiązaniem będzie wzięcie samochodu w lessing i zobowiązał się zapłacić wszystkie raty za jego wynajęcie. Na zakończenie naszej rozmowy zaproponował spotkanie, podczas którego przedstawiłby mi przygotowane stosowne dokumenty.

Aby świadectwo, które złożyłem, w pełniejszy sposób ukazało cuda Bożej Opatrzności, chciałbym jeszcze, za zgodą Państwa ofiarodawców, przytoczyć fragment maila, który od Pani otrzymałem:

Nasze wczorajsze spotkanie i moja i męża deklaracja wsparcia dzieła, którym się Ojciec zajmuje to kolejne oczko w całym łańcuchu wspaniałych / cudownych zdarzeń, które dzieją się w naszym życiu za przyczyną Matki Bożej, św. Józefa, duchowości karmelitańskiej, a nade wszystko samego Pana Boga (…). Przed świętami Bożego Narodzenia obudziła się we mnie taka refleksja, że za mało dobrego zrobiłam w okresie Adwentu, także w wymiarze materialnym (…). Było oczywiście parę drobniejszych akcji, które działy się wokół kościoła, ale to było dla mnie jeszcze za mało. Nie mogłam się przemóc, żeby dołączyć do czegokolwiek lansowanego przez środki masowego przekazu. I modliłam się w kościele, przed tym naszym ukoronowanym obrazem, żeby pojawiła się dla mnie możliwość wsparcia dzieła, z którym będę się całkowicie utożsamiała, które będzie dla mnie całkowicie wiarygodne. I po prostu czekałam na sygnał. I on się pojawił, nie miałam co do tego wątpliwości, właśnie w ostatnią niedzielę, kiedy wróciłam ze spowiedzi podczas Ojca kazania. Byłam po prostu przeszczęśliwa. Chciałam zadzwonić w poniedziałek, ale zapomniałam o tym. We wtorek nagle przypomniałam sobie, i uważam, że jest to “sprawka” Matki Boskiej Częstochowskiej, do której Ojciec się w tym czasie modlił … Taka historia.

We wtorek modliłem się przed cudowną Ikoną Matki Boskiej Częstochowskiej, prosząc Maryję i Jej Przeczystego Oblubieńca o pomoc w przygotowaniu peregrynacji. Tego samego dnia autorka powyższego maila przypomniała sobie moje kazanie i prośbę w nim zawartą. To dobre natchnienie przypisała Matce Boskiej Częstochowskiej. Ja modliłem się o pomoc dobrych ludzi. Pani – o sposobność, aby swoją pomoc potrzebującemu ofiarować.

Jak wytłumaczyć tak przedziwny zbieg okoliczności, tak niezwykłą sekwencję zdarzeń? Tylko Bożą Opatrznością, tylko wstawiennictwem Matki Bożej i św. Józefa. I działy się cuda…

W życiu nie ma przypadków. Każde spotkanie z drugim człowiekiem zapisane jest w planach Bożych. Ma jakiś głębszy sens. Aby wpisać się w Boży plan, nie wystarczy być tylko dobrym człowiekiem. Konieczna jest także pewna wewnętrzna wrażliwość, umiejętność odpowiadania na natchnienia Ducha Świętego. Jestem przekonany, że bohaterowie tej niezwykłej historii, którą opisałem, są ludźmi, którzy czyniąc dobro, współpracują z łaską Bożą.

W powyższym świadectwie nie podałem imion dobroczyńców dzieła peregrynacji, ponieważ w swojej skromności nie szukają oni rozgłosu ani swojej chwały. Prosili mnie więc o dyskrecję.

Spotkanie tak szlachetnych i hojnych ofiarodawców w niezwykłych okolicznościach: dzień po moich błaganiach przed cudowną Ikoną, odczytuję jako cud, interwencję Nieba.

Moje świadectwo byłoby niepełne, gdybym nie wspomniał o innych łaskach, których doświadczyłem, modląc się pomoc Bożą w godnym przygotowaniu peregrynacji obrazu św. Józefa. Za łaskę Bożą poczytuje to, że nigdy nie straciłem ufności, iż dzieło peregrynacji jest Bożą wolą. Dlatego też moja ufność w pomoc Bożą w chwilach trudnych była niezachwiana. Mimo wielu sytuacji, z których po ludzku nie było wyjścia, wierzyłem w Bożą interwencję. Bóg prosto pisze na krzywych liniach. Przeprowadza swoje plany mimo zakusów Złego i ludzkich słabości. Stawia na naszych drogach dobrych ludzi, którzy wpisują się w Jego zamysły.

Na koniec chciałbym się podzielić jeszcze jednym doświadczeniem. Przygotowując dzieło peregrynacji obrazu św. Józefa, pomimo najróżniejszych problemów, doznaję głębokiego wewnętrznego pokoju, który wypływa z ufności, że uczestniczę w Bożym planie. Mam świadomość, że Bóg w swojej dobroci i miłosierdziu nieustannie przychodzi mi z pomocą. Dlatego mogę z ufnością patrzeć w przyszłość, nie tylko związaną z zadaniem, które obecnie zostało mi powierzone, ale i z realizacją całego mojego powołania życiowego.


16-05-15
Bogdan – wierny czciciel Św. Józefa.

Pod koniec stycznia wysłałem prośbę do Św. Józefa o ratunek. W tym tygodniu wysłuchał jej i przyszedł mi z pomocą rozwiązując bardzo trudną sytuację. Z pokorą dziękuję i proszę o dalszą pomoc w innych znanych mu sprawach.


16-05-15
 
Powered by Phoca Guestbook

OO. Karmelici Bosi, Sanktuarium Świętego Józefa w Poznaniu, ul. Działowa 25

Kustosz peregrynacji o. Stanisław Plewa OCD